
Grupa: Administrator 
Posty: 128 #624104 Od: 2010-5-18
| Kiedy mówimy o miłości łączącej dwojga ludzi, często obok słowa “kocham” pojawia się następne “naprawdę”. - Ja go naprawdę kocham. Wiele bym dała żeby być razem z nim - powiada Maria zwierzając się swojej przyjaciółce Magdzie ze swojej miłości do Marka. Pojęcie miłości wydaje się być niedookreślone, wieloznaczne, być może dlatego mówimy o prawdziwej miłości. Dlaczego kiedyś wystarczyło zwykłe “kocham” czy po prostu “miłość”, a teraz nie zawsze wystarcza? Wydaje mi się, że źródła tego rozróżnienia powinniśmy doszukiwać się w rewolucji seksualnej z końca lat 60-tych, która zapoczątkowała nowe spojrzenie na miłość w kulturze Zachodu. Odtąd pojęcie miłości kojarzone zostało często wyłącznie z seksem, fizycznym zbliżeniem partnerów; pierwiastek duchowy, emocjonalny w znacznym stopniu ustąpił cielesności. Do dzisiaj niektórzy miłością nazywają relację dwojga ludzi zorientowaną na zaspokojenie popędu płciowego. Mówiąc niejako alegorycznie można powiedzieć, że miłość z tkliwych, romantycznych uniesień została sprowadzona na ziemię. W dzisiejszych czasach rzadko kogo zbulwersuje rozmowa dwóch kolegów, z których jeden opowiada jak to “uprawiał miłość” ze swoją dziewczyną podczas wspólnie spędzanych wakacji w Bieszczadach.
Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię. Skoro istnieje miłość prawdziwa, to logiczną konsekwencją tej tezy musi być także istnienie miłości nieprawdziwej. Współcześnie za miłość nieprawdziwą uznajemy relację, której podstawę nie stanowi głęboki związek emocjonalny, zaś interesowność, chęć osiągnięcia korzyści wynikających z tytułu pozostawania w formalnym lub nieformalnym związku z daną osobą. Przykładem miłości nieprawdziwej jest chociażby pożądanie dóbr konsumpcyjnych, takich jak dom, samochód czy wysoki depozyt na rachunku bankowym partnera. Niedawno natknąłem się na ogłoszenie matrymonialne zamieszczone w jednym z białostockich dzienników. Młoda dziewczyna w wieku 25 lat poszukiwała chłopaka, który posiadałby wyższe wykształcenie, był zabawny i dobrze usytuowany. Ku mojemu zdziwieniu spostrzegłem, że takich anonsów jest więcej. Miłością nieprawdziwą byłaby również “miłość, którą się uprawia”, o której pisałem w pierwszym akapicie.
Wydaje mi się, że obserwowany współcześnie chaos w sferze wartości chyba najpełniej zauważyć można na przykładzie miłości. Pojęcie to w stosunkowo krótkim okresie czasu zdewaluowano i sponiewierano do tego stopnia, że stanowi ono w pewnych sferach całkowite zaprzeczenie tradycyjnie postrzeganej miłości. Nie można miłością nazywać relacji, której fundamentem nie jest przede wszystkim komponent emocjonalny. W alszej części artykułu odwoływać się będę wyłącznie do miłości opartej na więzi emocjonalnej.
Skoro dokonaliśmy już podstawowego rozróżnienia w sferze pojęć związanych z miłością, możemy teraz bardziej zagłębić się w strukturę znaczeniową prawdziwej miłości i miłości nieprawdziwej (pseudomiłości) po to, aby precyzyjniej móc posługiwać się tymi terminami.
Pseudomiłość
Miłość nieprawdziwa (nieautentyczna) to “miłość”, która ogranicza w jakiś sposób nas i tych, którym próbujemy ją dać. W literaturze ten rodzaj relacji określa się jako miłość, która przytłacza, zaś bardziej skrajne stanowiska utożsamiają ją z pseudomiłością, a więc z czymś, co choć przypomina miłość, w swej istocie nią nie jest. Taka relacja okalecza nie tylko nas, lecz również osobę, której mówimy, że ją kochamy. Gerald Corey i Marianne Schneider-Correy (2002) przytaczają listę cech miłości, która przytłacza. Według nich osoba, której miłość nie jest autentyczna:
* “musi kierować i decydować za drugą osobę, * ma sztywne i nierealistyczne oczekiwania wobec tego, jak powinna się zachowywać druga osoba, aby zasługiwać na miłość, * stawia warunki okazywania miłości, kocha warunkowo, * wnosi niewiele zaufania w związek miłosny, * odbiera zmianę w sobie lub w drugiej osobie jako zagrożenie dla kontynuacji związku, * jest zaborcza, * polega na drugiej osobie w wypełnianiu pustki w życiu, * nie jest związana z drugą osobą, * nie chce dzielić się ważnymi myślami i uczuciami dotyczącymi związku, * ucieka się do manipulacji, aby skłonić drugą osobę do zachowywania się w określony sposób” (Corey G., Schneider-Correy M., 2002).
Przytoczona lista nie jest ostateczna ani niezmienna. Nawet jeśli odnajdziemy część z tych przejawów pseudomiłości w swoich relacjach, to nie musi to oznaczać, że nasza miłość jest oszukańcza. Ważne jest - powiada autor - aby być szczerym z samym sobą i rozpoznawać kiedy nie okazujemy miłości, abyśmy mogli te wzory zmieniać. |