
Grupa: Administrator 
Posty: 128 #561322 Od: 2010-5-18
| W szczególnych warunkach człowiek szukający sensu życia i traktujący owo życie jako powołanie, może dokonać wyboru drogi związanej z rezygnacją z trwałych związków z innymi ludźmi lub przynajmniej z rezygnacją z utworzenia rodziny. Poza osobami wybierającymi życie w celibacie kapłańskim czy zakonnym, mogą to być wszyscy ci, którzy chcą poświęcić się w pełni jakiemuś dziełu czy życiowej pasji, odłożyli na później bądź całkowicie zawiesili decyzję o tzw. ułożeniu sobie życia we dwoje lub w rodzinnej wspólnocie.
Ten typ Krystyna Osińska nazwała współczesnymi pustelnikami, poddając analizie wewnętrzne uwarunkowania sprzyjające takiemu sposobowi samourzeczywistnienia oraz ukazując tkwiące w nim wartości i perspektywy rozwojowe. Warto zaznaczyć, że "pustelnikiem" nie można zostać kierując się prymitywnymi, egoistycznymi motywacjami, jak lenistwo czy wygoda własna. Nie można też wybierać samotności wyłacznie z pobudek obronnych jak lęk przed związkami z innymi i ucieczka przed światem czy urojonymi zagrożeniami, gdyż z reguły prowadzi to do wypaczonego rozwoju i niejednokrotnie do patologii samotniczego stylu funkcjonowania.
Samotność z wyboru w przypadku ludzi świeckich musi mieć przewodnie ukierunkowanie, związane z jego szczegółową realizacji. Ukierunkowania bywaja rózne i mogą mogą następujacy mieć charakter:
- antropocentryczny (nastawienie na obronę godności człowieka i jego praw dawanie siebie w konkretnym działaniu),
- socjocentryczny (działanie wśród ludzi i dla ludzi, wykorzystując zdolności kierownicze, organizatorskie i interpersonalne)
- teocentryczne (realizowanie wartości religijnych w swoim życiu, przy zachowaniu szacunku do przekonań innych ludzi).
W kazdym przypadku z tych przypadków chodzi o realizację wartości wykraczajacych poza doraźne potrzeby czy prostą adaptację człowieka do otoczenia, stając się czynnikiem jego rozwoju wewnętrznego, a zarazem rozbudowując i pogłebiając jego związki z innymi. W tych warunkach człowiek nawet jeżeli pozostaje sam, tak naprawdę nigdy nie bywa samotny.
Autorka jest dr psychologii i pracuje w Górnośląskiej Wyższej Szkole Pedagogicznej im. kard. Hlonda w Mysłowicach i w cieszyńskiej filii Uniwersytetu Śląskiego
|