Za dorosła na miłość
Za dorosła na miłość
Chcesz się zakochać, ale nie wiesz, czy jeszcze umiesz. Boisz się, że znowu ktoś Cię zrani. Według psychologów, sukces w miłości zależy przede wszystkim od naszego nastawienia.

Amerykański psycholog Paul Roberts poświęcił 10 lat na badania nad procesem zakochiwania się. I doszedł do przerażającego wniosku. Od momentu, gdy kończymy 19 lat, z każdym rokiem spada nasza zdolność do zakochania się nawet w najbardziej idealnym partnerze. Początkowo zmniejsza się ona powoli, o jeden procent rocznie. Po trzydziestce proces ten przyspiesza, i co 12 miesięcy jesteśmy o kolejne dwa procent mniej zdolni do zakochania. A po 55. roku życia, już o trzy procent rocznie. – Teoretycznie każda wolna osoba jest gotowa zakochać się znowu, gdy tylko zjawi się odpowiedni kandydat – mówi Roberts. – Kiedy jednak taki doskonały mężczyzna lub kobieta się pojawia, okazuje się, że to nie takie proste. Chcemy, ale nie potrafimy. Zamiast radosnych motyli w brzuchu czujemy tylko niepokój. Wręcz żałujemy, że miłość znów do nas przychodzi! Nawet jeśli wejdziemy w ten nowy związek, zamieszkamy razem, trudno nam odnaleźć w sobie emocje, pamiętane z wczesnej młodości. Chcemy kochać, ale nie potrafimy.
Wymyślone trudności

Spadek gotowości do zakochania się najczęściej tłumaczymy względami praktycznymi. Mamy więcej do stracenia niż 20 lat temu. Nie umiemy już postawić wszystkiego na jedną kartę. Musimy troszczyć się o dzieci z pierwszego małżeństwa. Bywa, że mówimy wprost: „Jestem mądrzejsza niż kiedyś. Nie tak łatwo mnie omamić”. Roberts uważa, że wyszukujemy w kandydatach na nowego partnera wady mało istotne, a nawet je wymyślamy. Po to, żeby sobie udowodnić, że nie ma sensu się w nim zakochiwać. Bo tak naprawdę zakochać się nie umiemy. Według autora badań, główną przyczyną tego, że zdolność do zakochania się spada tak szybko, jest rachunek prawdopodobieństwa. Mamy za sobą związki, które się nie udały. Obserwujemy także ludzi wokół i widzimy, że nawet w pozornie udanych małżeństwach nie brakuje dramatów, oszustw, łez. Nasz umysł analizuje to nawet wtedy, kiedy pozornie wcale o tym nie myślimy. I dochodzi do wniosku, że szczęśliwa miłość, która przetrwa długie lata, to rzadkość. A więc, zgodnie z teorią gier, nie opłaca się wchodzić w związek, którego szansa na sukces jest tak minimalna.


  PRZEJDŹ NA FORUM